Nike
Nagroda Nike
jury
Andrzej Mandalian
Poemat odjazdu


Tytuł "Podróże z Herodotem" możemy brać dosłownie. Kapuściński przed swoim debiutanckim wyjazdem - była połowa lat 50. - dostał w redakcji "Sztandaru Młodych" "Dzieje" Herodota, dzieło wielkiego podróżnika i starożytnego reportażysty. Później brał je ze sobą w podróż wielokrotnie. "Jak pracuje Herodot?" - zastanawia się Kapuściński. "To rasowy reporter: wędruje, patrzy, rozmawia, słucha, żeby później zanotować to, czego dowiedział się i co zobaczył".

 

 

Ale tytuł ma też inny sens. Każdy jeżdżący po świecie reporter staje przed tymi samymi zagadkami co niegdyś Herodot. Po co były Persom nowe podboje? Skąd się biorą wojny współczesne? Jak je wyjaśnić i jak zrozumieć?

Przed pięcioma laty Andrzej Mandalian wydał "Strzęp całunu", tom wierszy poświęconych zmarłej żonie: "Myślałem, że to rąbek sukni, a to był strzęp całunu..." - pisał wtedy. Teraz ogłasza "Poemat odjazdu" i zastanawia się nad drogą, którą sam przebył.

Jednym z najważniejszych tu tematów jest pamięć: "Jeśli mi coś zostaje / to niepamięć o Tobie. (...) Jakże jest pamiętliwa / ta po Tobie niepamięć (...) Trzymam niepamięć w pamięci - tyle zostało".

Tom ma swoje miejsca i rekwizyty - m.in. warszawski Dworzec Centralny - jakby poecie specjalnie zależało, by kolejne obrazy składały się na realną topografię.

Jednak ów wierny, fotograficzny opis nie tylko nie osłabia, ale wręcz wzmacnia zasadniczą metaforę zawartą w tomie - dworca jako miejsca, z którego trzeba się udać w długą podróż, ostatnią. Tu nie zagrzewa się miejsca na długo, tu wszyscy są samotni. Siedzenie w poczekalni jest jak trwanie w czyśćcu. Tu się beznadziejnie czeka na tych, którzy już odjechali: "- Pan kogoś odprowadza? / - Nie. Ja tylko tu czekam. / - Na kogoś, kto ma przyjechać? / - Nie. Ten ktoś już odjechał. / Dawno? / - Niezbyt. Przed laty" ("Pasaż II"). Stąd się kiedyś samemu ostatecznie odjedzie w nieznane.

Jednym z obrazów o najsilniejszej symbolice jest w tym tomie scena z wiersza "Koniec widzenia". Tu odjazd jest śmiercią po prostu, bezsilna próba niemej rozmowy przez szybę - znakiem granicy, poza którą nie ma kontaktu ani porozumienia, odjeżdżający w końcu pociąg, który niknie w mrocznym tunelu, Mandalian opisuje jako "zanurzanie się ciemność": "ile czasu zużyłaś na mozolne zmaganie się z szybą. / Nie pokonamy tej kruchej / połyskliwej bariery dźwięku, / z której po chwili znikną nasze drżące cienie. / Nie wymienimy słów pożegnania, / skazani na bełkot gestów, / niemy ruch nieposłusznych warg, / z których już nikt nie odczyta / żadnego przesłania. / Co było do powiedzenia, / nie zostanie wypowiedziane. / (...) W końcu nic takiego: / zgoda na nieobecność, / odłączenie zmysłów. / Stało się nam rozstanie".

Chociaż Mandalian podejmuje tematy podstawowe i graniczne, często i chętnie wykorzystuje mowę potoczną, kolokwializmy: "- Odjazd, koniec widzenia - błaznuje czaruś na haju / małpując kolejarza". I często takim właśnie, kolokwialnym postaciom oddaje głos - "menelom ze Wschodniej", "frajerom z Gdańskiej" albo dworcowym bezdomnym z wiersza "Mańka Skoroświt".

Czasami obserwuje świat, w którym sam jest, ale którego nie uważa za całkiem swój. To mały świat dla małych, obcych ludzi. Jak w wierszu "Pasaż III", w którym udało się uchwycić surowy, złowrogi rytm: "Idą. / Ławą. / Po schodach. / Krok w krok. / Od ściany do ściany. / Łany łbów ogolonych. / I po kolana glany. / Sterydowi, zwarci, gotowi, / łom w chlewie i ogień w oku, / krótkoszyi, okrągłogłowi / i co rusz sprężeni do skoku".

W ostatnich strofach wiersza zamykającego tom wraca modlitwa o pamięć: "żyjmy - grzeszni - póki krwi w żyłach, / a kiedy już nie da się żyć, / uczyń cud swój, Panie Zastępów: zachowaj nas / w pamięci / nie takimi, jacyśmy byli, lecz jakimi chcielibyśmy być".

MAREK RADZIWON