Nike
2008
jury
Piotr Matywiecki
Twarz Tuwima


Jeszcze przed ukazaniem się tej książki Piotr Matywiecki mówił o Tuwimie tak: "Stał się dla mnie symbolem człowieka żyjącego intensywnie i intensywnie zaświadczającego o tym w poezji. Chciałem chociaż jednego takiego człowieka zrozumieć. Wybrałem właśnie jego, żeby pojąć, jak się objawia pełnia człowieczeństwa - w osobie, w micie i w poezji. Pochwycenie tej zagadki to jedyny cel tej książki".

Powiedzieć o "Twarzy Tuwima", że to biografia, byłoby mało. To książka wielostronna - o życiu poety i o burzliwych czasach, w których żył: od biednej żydowskiej młodości spędzonej w Łodzi, przez Warszawę i Skamandra, później lata okupacji spędzone w Stanach Zjednoczonych, aż po krótkie złudzenia i głębokie rozczarowania Polski powojennej. Matywiecki wykorzystuje bogate źródła: publikowane teksty samego Tuwima, opinie krytyki przedwojennej i powojennej, rozproszone wypowiedzi prasowe poety, liczne wypowiedzi o nim innych osób - krytyków, także przyjaciół i znajomych, wreszcie dokumenty dotychczas nieznane, przede wszystkim listy prywatne. Już sama bogato cytowana korespondencja z różnymi osobami układa się w ciekawy portret poety.

Na życiu Tuwima odcisnęły piętno atmosfera autorytarnej Polski lat międzywojennych, ale także sprawy osobiste - najpierw choroba matki, później jego własne głębokie zapaści zdrowotne, zarówno fizyczne, jak i psychiczne, wahania od depresji po stany euforyczne. Sporo miejsca Matywiecki poświęca żydowskości Juliana Tuwima. Na losie poety, chociaż on sam zdołał uciec z Europy, zaważył Holocaust. W Polsce zginęli najbliżsi Tuwima, w tym matka. Tuwim miał poczucie, że ich zostawił, opuścił, że zbawienna dla niego decyzja o wyjeździe była ucieczką i zdradą. To Holocaust właśnie, a nie np. łódzkie dzieciństwo, budował tożsamość Tuwima, jego z latami coraz silniejsze poczucie przynależności do narodu żydowskiego.

Ale ta książka to także krytyczna monografia wielkiego dzieła. Matywiecki zatrzymuje się czasem nad jakimś ciekawym symbolem, jednym obrazem, który powraca w wielu wierszach, nawet nad pojedynczym wersem, i poddaje go skomplikowanej analizie. Np. motywom roślinnym w poezji Tuwima autor poświęca cały obszerny rozdział. Najważniejsze poetyckie obrazy ziarna, owoców, kwiatów, liści miały rozmaitą symbolikę. Roślina pojawia się jako stary symbol ziemi, płodności, kobiecości, ale soki roślinne bywają przedstawieniem krwi ludzkiej jak w słynnym poetyckim motywie "rzezi brzóz".

"Twarz Tuwima" daje się jednak czytać jeszcze szerzej. Tuwim staje się w tej książce po prostu poetą, służy za wzór i symbol losu poety. Matywiecki - krytyk i eseista, ale przede wszystkim właśnie poeta - pisze o jednym życiu i o jednym dziele, ale w gruncie rzeczy pisze o poezji w ogóle, o tym, czym jest, jak się stwarza, co, kogo i jak winna wyrażać.

W zakończeniu "Twarzy Tuwima" Piotr Matywiecki przypomina słowa swojego bohatera: "Są dwa sposoby uświadomienia sobie oblicza poety. Jeden - to zbudowanie syntetycznej formuły wyprowadzonej z takich rzekomo realnych danych, jak naród, epoka, biografia, pokrewieństwa historyczno-literackie, wpływy, zależności. Sposób drugi - to tylko zasłuchanie się w jego słowa i zapatrzenie w cień". Nie powstałaby ta książka, gdyby Piotr Matywiecki nie połączył obu tych dróg.

MAREK RADZIWON