Nike
2008
jury
Olga Tokarczuk
Bieguni


Niektóre szkice są krótkie - to małe notatki, czasem jedno spostrzeżenie spisane na kolanie. Inne to obszerne, samodzielne opowiadania. Chociaż mają różnych bohaterów, dzieją się w rozmaitych miejscach i w rozmaitych epokach, zebrane w jednym tomie wiele zyskują.

Pozornie "Bieguni" są opowieścią o podróży. O lotniskach, hotelach, przypadkowych znajomościach, egzotycznych wycieczkach, letnikach w słomkowych kapeluszach, którzy pakują się do samolotów obładowani tandetnymi pamiątkami, plastikowymi posążkami Buddy. W rzeczywistości to opowieść o różnych formach poszukiwania. Czego? Właściwie nie wiadomo. Sensu? Celu?

Tytuł dała tej książce sekta rosyjskich starowierów, którzy sądzili, że oprzeć się szatanowi panującemu nad światem mogą tylko ci, którzy są w ciągłym ruchu, w nieustannej wędrówce. Jak powiada jedna z bohaterek, moskiewska bezdomna: "Wszystko, co ma swoje stałe miejsce w tym świecie, każde państwo, kościół, rząd ludzki, wszystko, co zachowało firmę w tym piekle, jest na jego usługach. (...) Wszystko, co zatrzymuje: domy, fotele, łóżka, rodziny, ziemia, sianie, sadzenie, doglądanie, jak rośnie. Planowanie, czekanie na rezultaty, wykreślanie rozkładów, pilnowanie porządków".

Do najlepszych fragmentów "Biegunów" należą długie teksty, właśnie historia Annuszki, która ma dom i rodzinę, ale postanawia pewnego dnia zamieszkać w moskiewskim metrze. Po co? Annuszka nie wie. Żeby spróbować innego życia, życia naturalnego, pierwotnego, odartego z przyzwyczajeń, obowiązków, drobiazgów, ograniczonego do egzystencji podstawowej? Żeby sięgnąć do niewyrażalnej tajemnicy, poczuć bycie prawdziwe?

Świetna jest także m.in. historia Kunickiego, młodego mężczyzny, którego żona i mały synek zaginęli w czasie urlopu w Chorwacji. Kolejne rozdziały czyta się jak powieść sensacyjną - mężczyzna organizuje poszukiwania, stawia na nogi lokalną policję, zresztą wszystkie te wysiłki nie przynoszą rezultatu. Powody zniknięcia żony wyjaśniają się - są tajemnicze i na kryminał się nie nadają. Co pcha tę kobietę do nagłego zerwania ze światem, jaki działa impuls i jaka tęsknota? Skąd rodzi się w niej potrzeba, której może i sama nie rozumie, spróbowania życia nierozsądnego, bez planów i bez potrzeb, z dala od wszystkiego?

W powieści Tokarczuk powracają stałe rekwizyty - wśród najważniejszych wielkie słoje z ludzkimi narządami preparowane przez wybitnych naukowców swoich epok. W niektórych opowiadaniach to anatomia zamierzchła, sprzed wieków, kiedy indziej nowoczesna nauka we współczesnej odsłonie. Dziedzina symboliczna, stworzona przez tych, którzy chcieli odkryć tajemnicę, zajrzeć do wnętrza ludzkiego ciała, wniknąć w ciało i przez nie odkryć, zrozumieć duszę.

Bo "Bieguni" są opowieścią o rzeczach, sprawach i sytuacjach, które nie poddają się racjonalnym wyjaśnieniom, których nie sposób przewidzieć ani zaplanować. Mówią o dziwnym rozedrganiu, o niepokoju, który trawi ludzi od wieków, o niejasnych, niezdefiniowanych pragnieniach ludzkich. Jeden z bohaterów powieści, Filip Verheyen, XVII--wieczny lekarz holenderski, naukowiec, badacz anatomii ludzkiej, powiada pod koniec życia: "Dziś mogę zadać sobie to pytanie: Czego szukałem?".

MAREK RADZIWON