Nike
1999
jury
Hanna Krall
Tam juz nie ma żadnej rzeki


W pisarstwie Hanny Krall jest wciąż obecne zdziwienie, że jest tak jak w Sposobach Yorisa (przedostatnim tekście zbioru Tam już nie ma żadnej rzeki): Las jest. Źródło jest. Świat jest. Tylko nie ma szabasu w Grajewie. [...] Styl Hanny Krall jest bardzo oszczędny. Choć przy opisywaniu tak tragicznych wydarzeń łatwo popaść w patos, nie odnajdziemy w jej opowiadaniach tonu podniosłego. Pisarka wie, że losy bohaterów są wystarczająco tragiczne i taki ton brzmiałby fałszywie. Rzeczywistość sama tworzy metafory i symbole. Najważniejszą sprawą w twórczości Krall nie jest bowiem tragedia polskich Żydów. Jest nią tragizm ludzkiego istnienia. I tragizm ludzkich wyborów. Pisarka mówi o tym poprzez opowiadania o losach ofiar Holocaustu. Nie pozostawia wątpliwości, że ci, którzy Zagładę przeżyli, również są ofiarami. Tak jak bohaterka opowiadania Życie, która przeżyła getto, ale po wojnie próbowała trzykrotnie popełnić samobójstwo. Tragizm istnienia potęgują: przypadek i wybory, na które ludzie bywają skazani w sytuacjach ekstremalnych. W zamykającym książkę opowiadaniu Przypadek reżyser, szkolny kolega Krzysztofa Kieślowskiego, opowiada autorce historię swojej rodziny. Jego ciotka zakochała się w koledze ze studiów, Żydzie, który po rozpoczęciu wojny trafił do getta. Matka nie pozwoliła jej ukryć ukochanego w swoim domu. Nie chciała swoich dzieci i wnuków narażać na śmierć dla jednego człowieka. Ciotka Janka posłuchała babci - i wie pani co? I też zginęła w powstaniu. I inne dzieci babci Walerii zginęły albo umarły, jedno po drugim. Wszystkie przeżyła... Za karę? Jak pani myśli? - Nie, skąd! - obruszyłam się. - Przez przypadek.
Mariusz Cieślik, POLITYKA