Nike
2007
jury
Mariusz Szczygieł
Gottland


To zbiór opowieści o czeskiej historii najnowszej - od końca XIX wieku do dzisiaj. Spisuje je reporter. Korzysta wprawdzie z reporterskiego warsztatu - natrętnie szuka dawnych bohaterów lub ich rodzin, słucha świadków, grzebie w archiwach, ale w końcu po zebraniu całego materiału zachowuje się jak pisarz, pisze bardziej opowiadanie dokumentalne niż klasyczny reportaż prasowy i pozwala sobie w zindywidualizowanym stylu i w formie na znacznie więcej, niż pozwoliłaby mu jakakolwiek gazeta. Oprócz paru obszernych tekstów znajdziemy w tomie także miniatury, jakby przerywniki między dużymi rozdziałami - niektóre nie przekraczają kilku akapitów. To ledwie szkice, pojedyncze obrazki, przyczynki, wstępne pomysły, które z rozmaitych powodów nigdy nie przerodziły się w skończone opowieści.

W pierwszej chwili wybór tematów i bohaterów może się wydawać karkołomny - Szczygieł opowiada m.in. o najsłynniejszych ikonach czeskiej kultury popularnej: Lidzie Baarovej, Karelu Gotcie, Helenie Vondrackovej. Czy da się jeszcze powiedzieć coś ciekawego o ludziach, którzy już dawno stali się symbolami swojego kraju i swoich czasów? Z książki wyłania się jednak zupełnie nowe oblicze starych bohaterów, bo w "Gottlandzie" rozbity zostaje w Polsce akurat mocno ugruntowany stereotypy: Czech jako kraju wesołego i trochę na niby, Czechów zaś jako społeczeństwa, które unika trudnych wyzwań i zasadniczych rozstrzygnięć.

Poruszające są losy właściwie wszystkich bohaterów tej książki, np. Marty Kubišovej, w latach 60. najpopularniejszej czeskiej piosenkarki, którą władze skazały po Praskiej Wiośnie na całkowite zapomnienie. Kubišova śpiewała w tercecie z Heleną Vondrackovą i Vaclavem Neckarem, a Szczygieł pisze jakby żywot równoległy całej trójki. Fantastycznie i złowrogo brzmi opowieść o gigantycznym pomniku Stalina wybudowanym w Pradze w latach 50., o tragicznych losach jego autora, rzeźbiarza Otokara Šveca, dla którego triumf stał się przekleństwem.

Dlatego w jakimś sensie opowieści zawarte w "Gottlandzie" są przygnębiające. Praga lat stalinizmu okazuje się miastem tak samo ponurym jak wszystkie stolice na wschód od Berlina, system wobec swych przeciwników nie mniej opresyjny i bezwzględny, a współczesne rozliczenie z dawną pamięcią równie trudne i niejednoznaczne.

Szczygieł nie ogranicza się zresztą tylko do czechosłowackiego powojnia. Pisze o tragicznym politycznym uwikłaniu Lidy Baarovej, słynnej aktorki filmowej, którą oskarżono po wojnie o kolaborację z Niemcami i romans z Goebbelsem, opowiada o wielkim imperium obuwniczym Tomaša i Jana Batów. Historia tych niezwykłych fabrykantów to zawrotne kariery i bajeczne fortuny, ale także próby utrzymania interesu w czasie wojny, powojenna nacjonalizacjia, przede wszystkim zaś nowatorski i utopijny projekt społeczny, jaki się jeszcze w początkach XX wieku przemysłowcom ze Žlina zamarzył. Wprowadzili szkoły dla dzieci pracowników, stypendia dla najlepszych, budowali tanie domki robotnicze - wszystko to były w owych latach niesłychane nowości. Jedni uważali Batów za filantropów, inni za cynicznych właścicieli korporacji, jeszcze inni widzieli w nich orwellowskiego Wielkiego Brata.

MAREK RADZIWON