Nike
2006
jury
Urszula Kozioł
Supliki


"Supliki" są pierwszym tomem Urszuli Kozioł po długim, blisko dziesięcioletnim milczeniu. Obok wierszy w zbiorze znalazły się także niewielkie prozy poetyckie.

Kozioł, wieloletnia redaktorka wrocławskiej "Odry", należy do najważniejszych poetek starszego pokolenia. I "Supliki" są właśnie obrachunkiem ze zbliżającą się starością. Często jest to obrachunek smutny, gorzki, nawet złośliwy - wobec świata, ale i wobec samej siebie: "Odurzona światłem tego świata/ odchodzę" - pisze poetka.

Prawdziwą gorycz spostrzeżemy np. w dwóch "Traktatach o pewnym wieku". Oba są wyliczeniem, tyle że nie modlitewnym, jak litania, ale świeckim, i to pełnym wyrzutów i narzekań: "W pewnym wieku bywają chwile, w których bezwzględnie czujesz się beznadziejny bezradny bezbronny beznamiętny bezbożny bezdomny" - czytamy. "W pewnym wieku - tak jest w >>Traktacie o pewnym wieku II<< - już się niedowidzi, niedosłyszy, niedomaga nie dojada nie dożywia nie dosypia".

Ale w "Suplikach" pojawia się także ton bezsilnej złości jak w "Traktaciku o miłości bliźniego": "Pokochać za friko kretyna? Imbecyla? Uroczystego idiotę?". W jawnie manifestowanej niechęci do otoczenia, niekiedy także do samej siebie, w tym poczuciu rozczarowania nie ma jednak agresji. Kozioł zachwycona światem oczywiście nie jest, ale jednocześnie przecież zgadza się na świat taki, jakim on jest.

Samotność, z jaką zmagamy się na tym świecie, zdaje się mówić poetka, jest nieznośna także dlatego, że nie wiemy, co czeka nas później, poza tym światem: "ale co mi wolno zabrać na tamten świat/ i gdzież jest tamten świat/ czy w ogóle jest" - Kozioł pyta niepewnie. To samo nieznośne pytanie, które i tak musi pozostać bez odpowiedzi, wraca także w wierszu poświęconym Czesławowi Miłoszowi pt. "Na odejście poety": "poza tym światem, poza/ jakąkolwiek mapą/ jest - ale czy jest? - ów ląd".

Wyrzuty bywają w tomie Urszuli Kozioł serio: "Dlaczego umieramy, na boga/ cóż to za niedorzeczność". W innym miejscu, w wierszu "Scherzo", poetka pisze jednak z przekąsem, uszczypliwie i w tym przekornym nastroju jest jej i jej wierszom chyba bardziej do twarzy. Jedne z bodaj najpiękniejszych fraz tego tomu brzmią: "spoglądam w lustro/ o la la/ twarz moja nie ta sama/ co była wczoraj/ o la la/ skąd taka przemiana/ patrzę przed siebie/ o la la/ czyżby już koniec drogi/ fiu/ o la la/ fiu/ o la la/ uwierzyć wprost nie mogę".

W "Suplikach" są więc obawy, może nawet strach przed starością, są przeczucia fizycznego, ziemskiego kresu. Źle by jednak było, gdybyśmy ten tomik ograniczyli tylko do narzekań na ziemską cielesność. Ten tom mówiący o licznych i rozmaitych doczesnych rozczarowaniach jest także, a może przede wszystkim, głosem bez mała teologicznym, jest chyba wyrzutem wobec Boga. Jest pytaniem o porządek, który chociaż dany z góry, niestety, nie wygląda na najlepszy z możliwych.