Nike
Nagroda Nike
jury
Andrzej Szczeklik
Kore


Profesor medycyny opisuje rzemiosło lekarskie. Pisze oczywiście o medycynie jako nauce ścisłej, którą daje się zdefiniować ciągami wzorów chemicznych. Przede wszystkim jednak widzi w niej dziedzinę wiedzy o człowieku.

Niektóre akapity tej obszernej książki czyta się jak anegdotę - szczególnie te, które dotyczą dawnych odkryć medycznych, naiwnych, tak je dzisiaj oceniamy, prób i doświadczeń. Dzieje medycyny to historia szarlatanów i geniuszy, ślepych zaułków, mozolnie gromadzonej wiedzy i cudownych odkryć.

Medycyna, jak ją pojmuje Andrzej Szczeklik, staje niespodziewanie blisko humanistyki, okazuje się bez mała dziedziną filozoficzną. Lekarza pcha ta sama siła, która powoduje filozofem - to potrzeba sięgnięcia do tajemnicy, pragnienie odkrycia zagadki człowieka i świata oraz pragnienie dania pomocy.

Zresztą ta sama siła popychała do rozmaitych ekstrawagancji samego autora. Rozdział poświęcony tajemnicom ludzkiego mózgu rozpoczyna się od wspomnienia studenckich przygotowań do kolokwium z anatomii: "Był jak ogromna kula lodów cassate, którą mama przed laty przyniosła do kuchni i złożyła w głębokim talerzu. (...) W tej samej kuchni, w identycznym talerzu do zupy, leżał teraz przede mną - gładki, lśniący, obły, w mgiełce oparów formaliny - mózg ludzki. Wyniosłem go ukradkiem z prosektorium, po ćwiczeniach z anatomii. Trzepotał po drodze w plastikowej torbie jak ryby na Boże Narodzenie i śliski jak one o mało nie wymsknął mi się z rąk podczas przekładania na talerz".

W rozdziale "Urzeczenie miłosne" Szczeklik cytuje diagnozę Oribasiusa z Pergamonu z VI wieku: "Zakochanych cechuje bezsenność i smutek, trzepotanie powiek i zapadnięte oczy", po czym przypomina niedawny tekst z naukowego "British Medical Journal", w którym analizowano skład napoju miłosnego, który spożyli Tristan i Izolda. Interpretuje portret "La Fornarina" Rafaela - czy kobieta przedstawiona przez Rafaela cierpi na nieznaną wówczas, dzisiaj łatwo diagnozowaną chorobę?

W rozdziale "O umieraniu i śmierci" przypomina głośny przypadek Amerykanki Terri Schiavo, która wiele lat żyła w śpiączce, z utratą świadomości, chociaż oddychała i biło jej serce, a dalej analizuje biblijną historię wskrzeszenia Łazarza, średniowieczną "Rozmowę Mistrza Polikarpa ze Śmiercią", przywołuje liczne przedstawienia śmierci z malarstwa klasycznego. W rozdziale "Prometejskie ambicje" pisze o zawałach, w wyniku których obumiera część mięśnia sercowego, o nowoczesnych próbach "wskrzeszania" serca przez wstrzykiwanie komórek macierzystych ze szpiku kostnego. I idzie dalej - pisze o przyszłości, o klonowaniu, o próbach stworzenia nowego człowieka, by zaraz przypomnieć dawne próby odkrywania tajemnicy stworzenia opisywane szczegółowo m.in. w rozprawie oświeceniowego filozofa Johna Locke\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\'a "Jak stworzyć ropuchę lub węża".

Chociaż Andrzej Szczeklik wyjaśnia skomplikowane przypadki medyczne i analizuje nowatorskie zabiegi, w gruncie rzeczy często przyznaje się do bezradności. Opisy wielu przypadków z jego własnej praktyki to właściwie historia zaskoczeń, wątpliwości i poczucia, że chociaż wiemy dużo i tak wciąż wiemy za mało. To być może największy atut tych esejów. "Kore" jest książką pokorną, potwierdzającą, że najważniejsze tajemnice człowiecze, mimo postępu technologii, i tak pozostają nierozpoznane.

MAREK RADZIWON