Nike
2008
jury
Ewa Lipska
Pomarańcza Newtona


W tej poezji często powracają podobne obrazy, wątpliwości i lęki. Ewa Lipska lubi rekwizyty nowoczesności. W tomie "Ja" były: karta gwarancyjna, telefoniczna sekretarka, komputer, sokowirówka. W "Drzazdze" pojawiały się aparat cyfrowy, tanie bilety EasyJet, airbus A380, zakupy w Metro. Jakby cała ta techniczna, jednorazowa i krótkoterminowa zbieranina krzyczała, że jednorazowe i krótkoterminowe jest całe nasze życie i świat, jakim go urządziliśmy. Że mylimy go z mizernym pozłotkiem. W wierszu "Gadulstwo świata" z tomu "Gdzie Indziej" czytaliśmy: "Głośna mierność dookoła./ Podniesione głosy./ (...) I będzie jeszcze głośniej./ I głośniej./ I głośniej".

Przeświadczenie, że świat się nam nie udaje, jest w poezji Lipskiej trwale obecne. Nie udał się tak bardzo, że nie może się nawet skończyć prawdziwą katastrofą. "Świat się spruł" - pisała poetka. Jeszcze silniej brzmiało to w wierszu "Na Mariahilferstrasse": "Świat skrojony na naszą miarę/ (...) ma za wąskie rękawy i jarmarczną czapkę".

W "Pomarańczy Newtona" są wszystkie dawne wątpliwości i obawy, także zamiłowanie do niepoetyckiego rekwizytu - odtwarzacza MP3, bramki magnetycznej na lotnisku, ale pojawia się także pewien nowy ton: "Co może wiedzieć maszyna/ o zagadce poezji/ która mnie rozwiązuje/ już sześćdziesiąt lat" - pada pytanie. Jak niepokojący refren najpierw w wierszu tytułowym, otwierającym zbiór, a później w kolejnych wierszach wracają strofy: "Oni już byli./ My właśnie jesteśmy./ Wy dopiero będziecie". Gdzie jesteśmy, czym jest świat? Czy jest bezwładny, dzieje się sam, mimo nas: "na tej bilardowej ziemskiej kulce/ tyle się zdarzyło". I jak wygląda nasza współczesność? Ta, którą sami sobie ułożyliśmy? Nieciekawie, bo chyba sprzeniewierzyliśmy się dawnemu porządkowi: "W miejscu Edenu stoi miasto./ Pasie się blokowisko/ na kamiennych łąkach". W wierszu "Może Bóg woli pączki" pada pytanie o Boga, ale ważniejsze może jest tu pytanie o powtarzalność losów ludzkich: "Co mu po naszych grzechach./ Stale ta sama komedia dell\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\'arte./ Bezwstydny banał". W "Ja" i w "Drzazdze" dominowało raczej doświadczenie indywidualne, teraz, w "Pomarańczy Newtona" perspektywa się poszerza, choćby we wspomnieniu mrocznego ubiegłego wieku: "Za nami dysząc stuleciem/ wlecze się/ otyła zbrodnia" - czytamy.

W swoich wierszach Ewa Lipska zawsze chętnie wykraczała poza wąską polską granicę. Pisała wprawdzie w "Miasteczku" o "Lecie z polskiego grilla", ale częściej w jej wierszach pojawiały się obrazy lotnisk, podróży, to nie była nigdy rzeczywistość oglądana z jednego miejsca, ze stałej, lokalnej perspektywy. W "Pomarańczy Newtona" też tak oczywiście jest, jak choćby w wierszu "Coraz dalej": "Rzucam przed siebie kilometry./ Kości do gry./ przedłużam iluzję./ (...) Dalej. Dalej. Coraz dalej./ Przelewam swoje życie/ na konta nowych miast./ (...) Coraz dalej/ jest coraz bliżej/ mnie". Ale i rodzimego podwórka, widzianego wprawdzie dość krytycznie, jest tu jakby więcej. W jednym z wierszy czytamy o "pirackiej kopii dobrobytu". W wierszu "Wolność" Lipska pisze: "Mój kraj włóczy się po wolności./ Udaje Europę./ Leżą krzyżem ulice".

MAREK RADZIWON